Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/359

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


...Już śpiewak oniemiały
W mogile zimnej leży,
I tylko z wieńca chwały,
Kwiat na nią pada świeży...

Ale nie było już żadnej z tych kumoszek, które tu niegdyś słuchały pieśni i ballad Marschnera, chwiejąc głowami w wielkich czepcach, popijając cienką kawę pani Chrystyany i chwaląc pistacye w jej placku.