Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/319

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ścianami, jak gdyby małe szafki, czy też ule szklane. Każda z tych szafek, opatrzona płomykiem dowolnie regulowanego gazu, oraz małym kauczukowym rozprowadzaczem ciepłej, ogrzanej przy gazie owym wody i wentylatorem.
Zewnątrz firaneczka, chroniąca od blasku, wewnątrz koszyk płaski, w koszyku niemowlę, oto i cały system tak prosty, że aż dziwny prawie. Z kilkunastu takich szafek zajętych jest w tej chwili siedm. Nad każdą wypisana data przyjęcia dziecka, epoka życia, w której na świat przyszło, tudzież waga, sprawdzona i zapisywana co dni trzy. Te cyfry są ciekawe. Okazuje się, że najniższa waga niemowląt nie dochodzi w dniu przyjęcia 2½ funta a najwyższa wynosi 5 funtów z ułamkiem. Ale też dzieci tej ostatniej kategoryi uważane są tu wprost za Herkulesów i mają nawet swoją specyalną nazwę, „éponge” gąbka; kiedy pierwsze zowią się „croûte” grzanka.
Waga zrazu podnosi się zwolna, ale po tygodniu zaczyna wzrastać dość szybko, aż do normalnej cyfry, jakiej się wymaga od porządnego obywatela świata. Odsuwamy firaneczki z kolei.
Niektóre z niemowląt spią, inne się krzywią i przeciągają uciesznie, jeszcze inne płaczą, są głodne. Młody oficer artyleryi przechodzi od szafki do szafki, reguluje światło i ciepło, a dopominających się o swoją porcyę malców przenosi do drugiej izby. Oto właśnie wyjmuje małą obywatelkę, która trzy dni temu do zakładu przy-