Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jak wycieczka do Ventimiglia dla uczczenia towarzyszy walk Garibaldiego, takaż wycieczka 500 studentów do Spezzii, międzynarodowy turniej strzelecki i turniej cyklistów, tudzież budzące tu szalony zapał przybycie Mascagniego.
Poprostu nie było czasu odetchnąć pod tym nawałem wrażeń. Cały ten ubiegły tydzień miasto wrzało życiem gorączkowem, jakie w nie wlał przeważnie zjazd młodzieży uniwersyteckiej. Cudzoziemców mało. Za to prowincya gęsto się uwija po ulicach, po wystawie, po kawiarniach. Gdzie tylko nadedrzwiami napis: „Bibite,” tam tłum od rana do nocy.
Nadzwyczajne edycye, nadzwyczajnych dodatków do nadzwyczajnych numerów pism codziennych i tygodniowych, z nadzwyczajnymi opisami nadzwyczajnych rzeczy, stały się tu prawdziwą plagą uszu, w które krzyczą roznosiciele, zachrypli od nadzwyczajnego krzyku; Wszystko tu pływa w superlatywach, niby szczupak w sosie. Jaskrawizna anonsów i reklam połowę wrażliwszych oczu o zapalenie przyprawia, wszelkie warunki zwykłego poprzedniego życia ustały; co się też teraz dzieje, dzieje się wszystko pod wezwaniem Kolumba. Co go się tutaj nie czepia, to wyobrażenie przechodzi!
Kolumb stał się w Genui piątym żywiołem, i to żywiołem panującym nad ziemią, wodą, ogniem i powietrzem. Z tem wszystkiem, są to może najpiękniejsze dnie, jakie Genua po wiel-