Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/173

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


konchy, naśladujące na suchym lądzie powódź w gabinecie, brrrr... jakie to wszystko niesmaczne! Rafael nie posadziłby swojej „Madonny della sedia” na żadnym z tych stołków, to pewna. Na szczęście wielu hebanistów tutejszych naśladuje już to pompejańskie proste wzory, którym zarzucona makata, zamiast wyściełania, przepysznie służy; już to wzory marokańskie i tureckie, bądź lekkie, czarne, z inkrustacyą białą, których części, do oparcia pleców służące, wprawiane są w wysoką poręcz luźno i wiszą na jedwabnych sznurach z chwastami, przypominającymi buńczuki; bądź ciężkie, proste, kryle skórą, na drzewie płasko obciągniętą i mosiężnemi, kwadratowemi blachami umocowaną, które coś obozowego mają w sobie i do męzkiego gabinetu byłyby przydatne. Jeden zwłaszcza stołek taki zajął mnie wielce. Do ramy siedzenia przybito kwadratowemi płaskiemi ćwiekami wzdłuż i wszerz niezbyt szerokie rzemienie, jeden tuż przy drugim. Rzemienie te przepleciono z sobą, jak słomę, i znów na przeciwległych częściach ramy przybito, zostawiając wszędzie wypustki skóry na wierzchu, prosto ucięte. Myślę, że i u nas ten piękny wzór naśladowaćby można, do dębu surowego naprzykład.
Naturalnie, że i stolarczyzna, jak i inne działy, ma swojego własnego Kolumba. Mają go mydlarze z Forli i to ogromnego, a pachnącego tak, że aż dusi; mają go kopacze siarki z Sassofer-