Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


IV.

Temu, kto bliżej poznał „Serbię“, jej tradycye, jej charakterystykę, wewnętrzne urządzenia, obyczaj i względną, trochę republikańską swobodę, więzienie istniejące przy ulicy Złotej, wyda się z konieczności bezbarwnem, mało zajmującem, powiem nawet — banalnem nieco.
Tam był świat cały sani w sobie, dziwny, oryginalny, zaciekawiający w najwyższym stopniu; tu dom karny, biuro, zamknięcie na ludzi i rzeczy.
Tam praktykował się cały system indywidualnego sprytu z jednej strony a różnorodnej pobłażliwości z drugiej; tu karność wykonywa się chłodna, jednostajna, poważna, raz na zawsze do wszystkich jednakowo zastosowana. Tam widniał wszędzie — w złem i w dobrem — człowiek, tu widnieje — prawo.
Sam już gmach nie ma w architekturze swojej nic więziennego. Jest to wielka, na krańcu prawie ulicy wzniesiona kamienica, tem się chyba różniąca od innych, że stoi przed nią budka, a żołnierz z karabinem odbywa przed jej frontem nieskończoną wędrówkę.
Gmach nie posiada żadnego specyalnego nazwania, co samo już dowodzi, że mu i wewnątrz i zewnątrz brak tej wybitnej charakterystyki, która stwarza imię w jednej chwili — i na zawsze. Jest to „Oddział kobiecy więzienia karnego przy