Strona:Maria Konopnicka - Książka dla Tadzia i Zosi.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


JAK TO BYŁO W LESIE.

Szedł właśnie stary Szymon, gajowy, do lasu, i wziął z sobą kowalowego Jędrusia, który mu był chrześniakiem.
A w lesie był szum wielki, właśnie jak gdyby każde drzewo coś sobie mówiło. Nadstawił Jędruś ucha z prawej strony, nadstawił z lewej, ale nic jakoś wyrozumieć nie mógł; pociągnął tedy starego Szymona za kapotę i rzekł:
— Chrzestny!
— A co tam chłopcze? — zapytał Szymon.
— A to mi się widzi — mówił dalej Jędruś — że te drzewa cości gadają, a nic jakoś wyrozumieć nie mogę.
— A no — odrzekł stary gajowy — boś jeszcze mały pędrak, to się na takich mowach poznać nie umiesz. Ale kto długo