Strona:Maria Konopnicka - Książka dla Tadzia i Zosi.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bym nie był nudny, gdyby te moje zabawki były jakieś inne.
Żegnam Cię i całuję z całego serca.

Twój przyjaciel
Karolek.
II.
Kochany Karolku!

Pytasz się mnie, w co ja się bawię? Zaraz ci odpowiem. My tu na wsi nie mamy takich gier i zabawek o jakich mi piszesz, ale i bez nich dajemy sobie jakoś radę.
Ja, widzisz, mój kochany, robię tak: mam tu na wsi kilku dobrych, porządnych chłopców, jak np. Jędruś syn naszego włodarza, Michałek syn gajowego, Marcinek sierotka, Wicek syn starej Łuczyny, Stasiek Szafarczyk, też dobry chłopiec i my się zwykle razem trzymamy. A i nas jest troje: ja i moje dwie młodsze siostrzyczki. Więc jak tylko lekcyą skończę, to zaraz szykujemy „lisa“ albo „zajączka“. Są to gry bardzo zajmujące. Żebyś ty wiedział, co my się nabiegamy, co naśmiejemy, a jakie pytki przy lisie kręcimy! Najtęższe pytki kręci