Strona:Maria Konopnicka - Książka dla Tadzia i Zosi.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czerwienił się Józio, a Janek tak mówił.
— Weźmiesz na siebie długi kaftan sukienny, na trzy rzędy świecących guziczków zapinany, na to pas bawełniany amarantowy; weźmiesz potem sukmanę modrą z wyłogami i podszewką też amarantową. Weźmiesz kapelusz słomiany z młodego żyta pleciony, opaszesz modrą wstążką i będziesz taki kujawiak, że aż miło!
— A ja z tobą do pary! — zawołała Rózia. — Spódniczkę wezmę niebieską, suto fałdowaną, u dołu samego czerwoną wstążką obszytą, gorset też niebieski na hafteczki zapisany, kołnierz od koszuli pięknie wyłożony, a na to długi kaftan sukienny granatowy. Na głowie zawiążę dużą chustkę, trzewiczki włożę płytkie, w ręku będą trzymała chusteczkę białą i pęczek bożego drzewka, nasturcyi i pachnącej mięty.
— Fiu! Fiu!... — zagwizdał Ignaś!
— A ja się przebiorę za Hiszpana! — wyrwał się Henryś z kąta.
— A to my się z tobą nie będziemy bawili, — zawołał Staś, — bo my będziemy