Strona:Mali mężczyźni.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


To cacko jest dla Stokrotki, dla Beci i dla mnie, — a was wcale nie potrzebujemy.“
Musiała więc nareszcie ustąpić młoda kawalerya z pokorą, i prosiła Stokrotkę do zabawy w konie, w kręgle, w piłkę, w co tylko zechce, — a to z tak nagłą serdecznością, z takiém ugrzecznieniem, że się jéj niewinna duszyczka wydziwić nie mogła.
Dzięki téj uprzejmości, przetrwała jako tako popołudnie, wcześnie poszła spać, a nazajutrz rano odrabiała lekcye tak skwapliwie, że wuj Fritz byłby chciał, żeby jéj codzień wymyślano jaką nową zabawkę. Cała gromadka doznała silnego wrażenia, gdy o jedenastéj godzinie, Stokrotka została uwolnioną: bo wszyscy wiedzieli, że teraz otrzyma tę nową i tajemniczą zabawkę.
Dużo oczu śledziło ją, gdy schodziła na dół; Adasia zaś ogarnęło takie roztargnienie, że gdy Franz zapytał: „gdzie jest pustynia Sahara?“ żałośnie odrzekł: „w dziecinnym pokoju,“ i cała klasa wybuchnęła śmiechem.
„Ciociu, skończyłam już wszystkie lekcye, i ani chwili dłużéj nie mogę czekać!“ zawołała Stokrotka, wpadając do pokoju pani Bhaer.
„Wszystko już gotowe, możesz wejść,“ odrzekła ciotka, i wziąwszy Teodorka pod jednę pachę, a koszyk z robotą pod drugę, spiesznie zaprowadziła ją na górę.
„Nic nie widzę!“ rzekła Stokrotka oglądając się dokoła, gdy się otworzyły drzwi od dziecinnego pokoju.
„A słyszysz co?“ spytała ciocia Ludka, przytrzymując za sukienkę Teodorka, który się wyrywał w jednę stronę pokoju.
Jakiś dziwny szczęk i jakby syczenie w kotle, wychodziły z poza firanki zawieszonéj przed głęboko wy-