Strona:Mali mężczyźni.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jestem przekonana, że otrzymał wskazówki jak się znaleść w takim razie, ale chłopcy nie zmiarkowali tego, i z wdzięcznością przyjąwszy niektóre rady, w następujący sposób wprowadzili je w czyn: Pewnego dnia, zamknęli się na poddaszu i kilka godzin przeznaczonych zabawie, poświęcili wyrabianiu jakiegoś tajemniczego przedmiotu, do którego było im trzeba tyle mąki na kléj, że aż się Azya gniéwała, a dziewczynki nie mogły sobie dać rady z ciekawości. Andzia bezustanku podpatrywała przez dziurkę od klucza, a Stokrotka głośno ubolewała nad tém, że się nie mogą bawić wszyscy razem, i że chłopcy jakieś okropne tajemnice mają. W pewne wtorkowe popołudnie, po długich naradach o stanie powietrza, Antoś z Tomkiem wyruszyli z domu, niosąc ogromną, płaską pakę, przykrytą gazetami. Andzia umierała z powściąganéj ciekawości, Stokrotka płakała prawie z rozdrażnienia, i obie zadrżały, gdy Adaś wszedł do pokoju pani Bhaer z kapeluszem w ręce, i rzekł, o ile umié najgrzeczniéj, chłopiec w jego wieku:
„Ciociu Ludko, czy będziesz łaskawą wybrać się wraz z dziewczynkami na wycieczkę z niespodzianką, którąśmy dla pań przysposobili? Prosimy ślicznie, bo to będzie coś bardzo ładnego.“
„I owszem, wybierzemy się chętnie, ale muszę ze sobą wziąć i Teodorka,“ odrzekła pani Bhaer z uśmiéchem, który się tak miłym wydał Adasiowi, jak promień słońca po deszczu.
„Będzie nam bardzo przyjemnie mieć go z sobą. Dla dziewczynek przygotowaliśmy wózek, a i ciocia może zechce wybrać się na pagórek?“
„Poszłabym chętnie, — tylko czy wam nie będę przeszkadzać?“