Strona:Mali mężczyźni.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


człowiek śmiał się z niéj, jakaś kobieta dała jéj kawałek placka i kapelusik wpadł jéj do strumyka, skoro chciała się napić dla ochłody.
„Zdaje mi się, że będziesz miała ciężkie zadanie, moja droga, — bo takie dzieci, jak Tomek i Andzia, prawie że przechodzą siły kobiece,“ rzekł pan Bhaer w półgodziny potém.
„Wiem, że upłynie dosyć czasu, zanim się przyswoi ta dziewczynka; ale ma tak szlachetne i gorące serduszko, że chociażby jeszcze dwa razy rozpustniejszą była, tobym ją musiała jednak kochać,“ odparła pani Bhaer wskazując na wesołą gromadkę, pośród któréj stała Andzia, tak szczodze rozdając swoje rzeczy, na lewo i na prawo, jak gdyby jéj kuferek był bezdenny.
Przez dobroć serca „Iskra“ stała się ulubienicą całego domu: Stokrotka przestała narzekać na nudy i osamotnienie, bo jéj obmyślała doskonałe zabawy; z Tomkiem wyścigała się w psotach, i całą szkołę rozweselała. Pewnego razu pogrzebała swą dużą lalkę, i dopiéro po upływie tygodnia, przypomniawszy sobie, wydobyła ją zbutwiałą od wilgoci. Stokrotka oddała się rozpaczy; ona zaś poniosła lalkę do malarza, który tam właśnie miał zajęcie, kazała mu ją pomalować czerwoną farbą i dorobić jéj świécące oczki, potém ubrała ją w pióra i w szatę z ponsowéj flaneli, uzbroiła w ołowianą siekierkę, roboty Antosia, i lalka ta, jako wódz indyjski, ścinała głowy swym dawnym koleżankom. Innego dnia, oddała swe trzewiczki żebraczce, w nadziei, że jéj będzie wolno chodzić boso; ale się przekonała, że nie można łączyć miłosierdzia z wygodą; przytém zakazano jéj rozdawać swe rzeczy, bez wiedzy starszych. To znów zrobiła chłopcom z kawałka gontu łódź z dwoma wielkimi żaglami, które umoczywszy w terpentynie zapaliła, a następnie,