Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czy pojmiecie bracia mili,
Co to nie mieć własnej chwili
Z kim zapłakać, dni swych dożyć
I gdzie biedną głowę złożyć?

Ojczystego nie znać słońca,
Ni o zasiewać, ani zbierać
I dwadzieścia lat bez końca
Zmartwychwstawać i umierać!

O, tych cierpień, tych katuszy
Nikt nie pojmie z głębi duszy
Kto żył zawsze między swemi
Kto nie dotknął obcej ziemi!

Obca ziemia to macocha,
Niby pieści, niby kocha,
Lecz te serca płonne kwiatki
Nie zastąpia nigdy matki.

Nie przytuli cię do łona,
Ni miłości nic obudzą,
Bo to, bracie, obca strona —
Bo to, bracie, ziemia cudza.