Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przebrzmiały pieśni — wojna zawiodła —
Machabejczycy och! i prorocy,
Na rumowiskach jęczą w niemocy,
A kraj zalewa znowu czerń podła.

Jak po wymarłych pustkują sioła —
W prochu tam drzemie Samson młodzieńczy —
Czasem więzami ze snu zabrzęczy,
Ale sam przez się powstać nie zdoła.

Pomimo tortur kajaj się Ludu!
Ukrzyżowany Pan twoim Bogiem! —
Coś ongi roił w przeczuciu błogiem,
Niebawem ziści ktoś z różczką cudu.

W pustyni rośnie tam — mąż boleści —
Wódz po nad wodze — wieszcz po nad wieszcze;
Ale się musi ukrywać jeszcze,
Nim błyskawicą w krąg się obwieści.

Widzę królewskie ono pacholę —
Duma samotno — to szablą śwista —
To śpiewa Panu jako lutnista —
A moc i mądrość świecą na czole.