Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór drugi.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
197

Czarno — sępno w całym globie.
Dreszcz przeszywa — rwie po żyłach.

Ciężka doba — ciężkie losy;
Świat się okrył kiru wiekiem,
Coraz sroższe biją ciosy,
Krew się toczy zdrajców stekiem.

Strome drogi — kręte ścieżki,
Przejść potrzeba, by nie zginąć —
Duch potężny, mocen, rześki,
On do portu zdoła wpłynąć!

Pocóż płacze, pocóż żale,
Gdy znów rączo w bój iść trzeba,
Walczyć na śmierć w wielkiej chwale,
Tam dobijać się do Nieba!

Łzy, męczarnie — łzą zakropmy,
Idźmy śmiało w przeznaczenie;
W jedno czucie myśli stopmy,
Rozniecajmy skry w płomienie!

Czarne chmury burzą rykły,
Krwi potoki we świat żygły,