Strona:Lucjan Szenwald - Utwory poetyckie.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


III

Gdybym był górą stromą,
ze wszystkich stron widomą —
nic turystom, zbrojnym w lornetkę i pled,
na mój kamienny wspinać się grzbiet,
nie poetom zaglądać w mój mglisty krater,
i nie wolno zdejmować mnie aparatem,
ale Wam,
Obrońcy wolności,
Waszym grzmiącym bateriom
najdogodniejsze pozycje
na skłonie moich bark!
Daleka perspektywa
na ruchy nieprzyjacielskiej armii,
dobra osłona —
chmur gęstwa,
i myśl, co
ogniem
odwagi
karmi:
nadzieja zwycięstwa!

Pisane na dzień przed zajęciem
San Sebastian przez wojska rewolty

Warszawa, 1936 r.