Strona:Lucjan Szenwald - Utwory poetyckie.djvu/190

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    Pożegnanie Syberii


    Bywaj zdrów, kraju narcyzów i cedrów,
    Kraju uroczysk brzozowych, gdzie głuszce
    Tokują, dzierzby niosą się i wieczny
    Szelest zwierzyny jest jak szelest krwi.
    Odjeżdżam, bywaj zdrów, bywaj mi zdrowy,
    O kraju rybnych rzek i grzybnych lasów,
    Kraju owsiany, pszenny i pasieczny,
    Rozfalowany prądem suchowiejów,
    Bezmierny! Bowiem tu kręgi przestrzeni
    Ścielą się, za horyzontem horyzont,
    Niby zżęte zagony, dalej i dalej.
    Tu, po śnieżystej pustce dudniąc kroczą
    Słupy zorzy polarnej. Bicie serca
    Przytłum: usłyszysz, jak północny biegun
    Skrzypiąc obraca się na swojej osi
    Przy promienistym rozpękaniu lodów.
    I nagle słońce spojrzy ludzkim okiem,
    Sczernieje stare srebro zimy,
    Kroplami zawiruje wiatrów róża,
    I lato rozprzestrzeni się jak wybuch
    Zieleni, ognia, zapachu i wzrostu
    Po ziemi suchej, silnej i sprężystej.

    Podobnie i twój lud, gwałtowny, prosty,
    Jakby łamany z czarnego krzemienia,
    A czasem ciężki niby węgla bryła,