Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie tom 2.djvu/300

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

i mgliste[1] tłómaczenia z Byrona tych samych poematów które on przepolszczył. W jednym liście do K. Koźmiana z r. 1845 tak mówi z tego powodu:

„Zastałem tu (w Mińsku) nowy przekład Mazeppy, za który nie dość krytyki i chłosty. Naszą zasadą w przekładach było, być wiernym autorowi, a tam tylko odstępywać od oryginału, gdzie język oddzielny do tego zmuszał, lub gdzieśmy mogli być wierniejszymi naturze, którą autor pierwotworu kopiował. On zaś Byrona prze-

  1. Czytałem w Tygodniku Poznańskim (Ner 2. 1862 r.) przyganę zrobioną przekładowi Morawskiego, z powodu że pozwolił sobie odchodzić od oryginału w zamiarze sprostowania go; np. w rysach obrazu króla Jana Kazimierza, podobnież że nie wahał się opuszczać z oryginału po kilka i kilkanaście wierszy. Winić o to tłómacza, że sprostował przedmiot Polskę obchodzący, nie mam za bardzo słuszne. Morawski lubił, żeby to, co z pod jego pióra wychodzi, było doskonale piękne, dla tego nie mógłbym żądać od niego téj niewolniczéj precyzyi krawców chińskich, co szyjąc mundury dla francuzkiéj okrętowéj załogi, wszystkie poszyli podług danego wzoru — z łatką na kolanie!