Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie tom 2.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

muje, nie wiem co się dzieje w stolicy, i ledwie z odgłosu coś usłyszę. Cóż to tam dzieł i pism peryodycznych z nowym rokiem wyleciało:

Mogęż ja téj wieści wierzyć
Że się sława literacka
Tak zaczyna znowu szerzyć
Jak w obfitym wieku Jacka[1],
Że nie syty tylu rymów,
Jaksa z prozy chce być znany,
I już fury synonimów
Płockie nam wiozą furmany,
Że nie szczędząc trudów, potu
Wszystko głęboko rozmyślił
I pełen swego przedmiotu
Najlepiéj głupstwo określił;
Że Grzymała przy nadziei
Już nam trzeci połóg głosi,
I że wielki trup Astrei[2]
Znowu się z grobu podnosi.
Że ten upiór na parnasie
Tak się często jawi, kryje,
Iż sam w strasznym ambarasie
Nie wie, czy umarł, czy żyje.

  1. Jacka Przybylskiego, który także, podobnie jak Marcinkowski, uważany był za typ wierszoklety.
  2. Franciszek Grzymała wydawał Astreję, bardzo nieregularnie wychodzącą.