Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie tom 2.djvu/058

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    poświęcony to obronie romantyków, to karceniu ich, jak również nie brak docinków zwolennikom staréj szkoły. Szczególniéj Osiński, żyjący lat wiele okruchami staréj sławy, która z biegiem lat stawała się coraz bardziéj problematyczną, dostawał od niego potężne cięcia, Kajetana Koźmiana, lubo zdań jego nie dzielił, kochał najtkliwszą przyjaźnią i wysoce ważąc dar jego pisarski, ciągle zachęcał do skończenia Ziemiaństwa a nawet często poddawał mu myśli i obrazy, w których całemi garściami rzucał bogactwo swéj wyobraźni. Pomylił się jednak w tém, gdy sobie wyobrażał, że Ziemiaństwo zagłuszy wszystkie płody romantyków. Sama natura tego poematu opisowo-dydaktycznego nie mogła rywalizować z utworami, co tak głęboko wstrząsnęły duszą narodu. Zjawienie się Wallenroda powinno mu było otworzyć oczy i nasunąć wątpliwość, czy malarz trzymający w ręku paletę Georgików i wpatrujący się w rysunek Wirgila pilniéj, niż w przedmiot swój, będzie mógł z prawdą życia i charakterystyczną wiernością oddać wizerunek polskiéj ziemi i jéj rolnictwa. Morawski, wielki czciciel formy, dał się nią złudzić, zapominając, że najpiękniejsze, najmisterniéj zrobione wiersze, mogą być pozbawione