Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie tom 2.djvu/052

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    cami tego wyśrubowanego niesmaku, udanych rozczarowań, chorujących boleściami wszechświata i wszechludzkości, z jakiemi ex officio występował każdy poczynający młodzieniaszek, co prawie nie żył i nic jeszcze nie doświadczył, a udawał że sęp Prometeusza wyjada mu wszystkie wnętrzności. Jak mniemani klasycy nie czuli i nie myśleli, tylko w ścisłych granicach swoich uwielbianych, powagę stanowiących wzorów, — tak nawzajem romantycy wmawiając w siebie cudzy stan duszy, cudzą indywidualność, grali komedyę i także nie wznosili się do samodzielności. Nic dziwnego; romantyzm będąc przejściowym, nie był w stanie od razu zdobyć wszystkich warunków w jakich duch narodu okrywa się kwieciem najwonniejszéj poezyi; tém bardziéj, że te warunki mogły się zrodzić tylko w wielkich katastrofach, do jakich przygotowywało się życie narodu spieszące na Golgotę męczeństwa......
    Nie przewiduje tego Morawski w liście do romantyków, radzi im tylko brać przedmioty z ojczystéj historyi, a nie z bajek podkądzielnych, jakby to przyjęcie historycznego kostiumu, nawet z archeologiczną ścisłością, mogło zastąpić twórczość poetycznego daru, tam gdzie go nie ma?