Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie.djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z książęcémi rody — podupadł — a raczéj zszedł do tego stanu uczciwéj mierności szlacheckiéj, w którym łatwiéj było o cnoty domowe i publiczne, niż o ton górny i fortunę. Rodzice jego mieli cztérech synów; Adam był najmilszem ich dzieckiem: najstarszy Franciszek był urzędnikiem, potém oficerem w powstaniu; drugi Alexander biegły prawnik, zaszczytne dotąd zajmuje miejsce na katedrze uniwersytetu charkowskiego; trzeci Jerzy, lekarz wojskowy, zginął w kampanii tureckiéj 1824 r. Matka tych synów z domu Orzeszkówna za pierwszym mężem Majewska, którą Adam nad wszystko kochał, miała być niepospolitą kobiétą; ojciec Mikołaj podobnoś prawnik, a przytem obeznany z naszymi Zygmuntowskimi pisarzami, czytywał rytmy Jana Kochanowskiego i sam rymy składał, co wcześnie oddziaływało na umysł i serce ciekawego Adama. To téż pierwsze zarody wychowania pod rodzicielskiem okiem musiały być całkiem w duchu dawnego surowego a prostego obyczaju; bo przez cokolwiek późniéj przechodził, jakiekolwiek otaczało go towarzystwo, zawsze tam, na dnie, mimo głuszących zdań i nowostek réj wodzącego świata — odzywała się struna patryarchalnego rygoru i prostoty.