Strona:Lucjan Rydel - Pan Twardowski.djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Lichwiarze ani złodzieje…“
— „Łebski jesteś, ani słówka“ —
Pan Twardowski się zaśmieje.
— „Ino, bym na duszy szkody
Nie poniósł przez to jakowej,
Bo nie chcę takiej nagrody!“
Twardowskiemu zbladły lica
I rzekł: — „Do drogi krzyżowej
Pójdziesz Waść w pełni księżyca
I siędziesz u Bożej Męki,
Groszy z daty jednakowej
Miej dziewięć; z ręki do ręki
Przelicz je dziewięciokrotnie
Na głos, wyraźnemi słowy.
Lecz musisz liczyć odwrotnie,
Rozumiesz mnie? Od dziewięciu
Do jednego. One grosze
Potem w kieszeni się mnożą.
A ostrzegam cię i proszę
Nie zmyl! Bo w tem przedsięwzięciu
Rzecz to główna…“
— Mękę Bożą
Klecha u rozstajnej drogi
Naprzód już wyszukał snadnie