Strona:Lucjan Rydel - Pan Twardowski.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VI.
ZGON MISTRZA MARCINA.


W pracowni Mistrza Marcina
Dąć na żar z wielkiego miecha,
Drew dokładać do komina,
Mieszać w tyglu różne płyny,
To była Janka uciecha,
Nieraz przez długie godziny
Przelewają, warzą, smarzą,
I wciąż im się myśl uśmiecha,
Że nareszcie zrobią… złoto!
I nieraz z płonącą twarzą
Wołali: „Uda się! Uda!
Coś już w tyglu błyszczy oto!“
I cóż? Nic — to była złuda…
Słuchał Twardowski z ochotą,
Gdy Mistrz opowiadał cuda
O nauk swoich potędze;