Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bo Ty, wieszczu szląski, śmiały a skromny,
Sam najpiękniejszy sobie wystawiłeś,
Trwalszy nad marmur, pomnik wiekopomny,
A swoje imię cnotą uświetniłeś.

Tyś nie wystąpił dla zysku i sławy,
Lecz w ojczystego języka obronie,
Mężnieś się ujął zegranej już sprawy
Z ogniem miłości, jaki w wieszczu płonie.

W domowem zaciszu, jak ogrodowy
Twe chodowałeś proste, polne kwiatki,
A miłość, jakąś do ojczystej mowy
Sam czuł, wpajałeś w zlecone ci dziatki.

Tyś nam dał przykład cnoty i stałości
I męztwa niczem niezachwianego,
Tyś nas nauczył wiernej miłości
Też do języka od ojców wziętego.





Szląsk moja ojczyzna.

 
Znasz ty tę ziemię, co z swych kruszców słynie
A lud z ubóstwa i rzadkiej prostoty?