Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ledwie wspomnienie zostało niewinne,
A w sercu mem smutno, smutno jak w grobie.

Już się nie dla mnie wy łąki i bory
W jaskrawe stroicie kwiaty i wieńce:
Gdziem ja śród pięknej życia bujał pory,
Szczęśliwsi odemnie zbierają dziś żeńce.

Słonko swą chowa twarz za szare chmury,
Srebrny zbladł miesiąc, gwiazdy blask straciły;
A ptastwa pienia jak żałosne chóry,
Smutny w mem sercu odgłos obudziły.

Nie dla mnie kwitną dziewicze jagody,
Nie dla mnie żywszym ogniem oko płonie,
Ten uśmiech martwy to obraz urody,
Jak słońce w morzu, w sercu mojem tonie.

Nie dla mnie po licu cicha łza ścieka,
Serce mocniej bije, twarz się uśmiecha;
Choć i mnie czasem łzą nabrzmi powieka,
I w sercu mem zimnem nie obudzi echa.

Świat umarł, — a nie miał przecie umierać,
A serce, co miało umrzeć, jeszcze żyje;
Żyje by cierpieć i się poniewierać,
Aż je przed światem w grobie śmierć ukryje.