Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O gdzieście ubiegły lata dziecinne,
Nie zostawiwszy i śladu po sobie?
Ledwie wspomnienie zostało niewinne,
A w sercu mem smutno, smutno jak w grobie.





Zima.

Wymarł niegdyś tak bogaty
I wesoły las,
Wiatr pościnał wonne kwiaty.
Zetnął źródło w głaz.

Szturm i śnieg po gajach goni
I gwałtowny huk,
Im wtoruje tam na błoni
Brzydko głodny kruk.

Więc do domów uciekajmy,
Aż ożyje las,
Do puharów więc siadajmy,
Gdy do tego czas.

Chociaż nam nie kwitną róże
Ani żaden kwiat,
Mamy za to — dzięki Boże! —
W winie inny kwiat!