Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie rozczulaj — z każdym tonem
Nabrzmiewa mi łzą powieka,
Na ustroniu sobie śpiewaj,
Gdzie cię twa kochanka czeka.





Róże.

Rzadką różę, co marcowe
Raz fiołki wyprzedziła,
Zaraz Tobie poświęciłem,
Jak się tylko przebudziła.

Z rana miała się rozwinąć,
Miałem ci ją przynieść z rana;
Lecz — niestety! — już nazajutrz
Śniegiem była przysypana.

Jeszcze nie odżałowałem
Zguby choć marnego kwiata,
A już nowa najpiękniejszej
Róży na mnie pada strat.

Wczoraj jeszcze w kwiecia pełni —
Dziś już martwa moja róża;
Odtąd mi nie kwitnie żadna,
Bo ją zrywa śmierć lub burza.