Strona:Listy o Adamie Mickiewiczu.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


być narodem; uważaj to dobrze i powiedz swoim: że kto sobie zamierzył zrobić sto kroków, to zrobi dziesięć, ale kto wyrzekł się marszu naprzód ten się wkopie w ziemię, żywy trup. Rządy Ludwika Filipa zniżyły dyapazon Francyi, ale ten naród ma siły olbrzymie i kiedy wlezie w błoto po szyję, to wyskoczy z niego jednym skokiem pod niebiosa; sto tysięcy ludzi rzuci w paszczę śmierci i odkupi się Bogu... Ba, ba, nie tak łatwo zabić ten naród...!»
Kochany panie, dziś kiedy z przypomnienia powtarzam te słowa Adama, wyobrażam sobie jakby mu było boleśnie gdyby przeczytał książkę Renana, drukowaną natychmiast po najokrutniejszém upokorzeniu Francyi, i trafił na wyrazy jak te na przykład:
«L’esprit militaire de la France venait de ce qu’elle avait de germanique; en chassant violemment les éléments germaniques et en les remplaçant par une conception philosophique et égalitaire de la societé, la France a rejeté du même coup tout ce qu’il y avait en elle d’esprit héroïque...
«La Russie par ses instincts profonds, par son fanatisme à la fois religieux et politique, a conservé le feu sacré des temps anciens, ce qu’on trouve bien peu chez un peuple usé comme le nôtre par l’egoïsme, c’est-à-dire la prompte disposition à se faire tuer pour une cause à laquelle ne se rattache aucun intérêt personnel.»
Wypowiedziawszy jakby w natchnieniu słowa które wiernie powtórzyłem, bo wszystko co Adam mówił wciskało się w mózg jak druk, siedział milczący aż do przyjazdu do Montgeronu.
Villa którą zajmował, położona na wzgórku, w blizkości