Strona:Liote.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A jednak człowiek ten odżywia się regularnie, przepada za tłustą strawą, za smacznymi kąskami. Nie brak mu ich, po najedzeniu się dosyta obdziela nimi swą kochankę. Przekąski gorące, ociekające tłuszczem, niesłychanie pieprzne i słone, które Sitok przyrządza dla swych przyjaciół, mają ustaloną sławę — zachęcają w najwyższym stopniu do picia.
Przy nienasyconej żarłoczności być jeszcze pijakiem, a przy pijaństwie i obżarstwie módz zachować twarz głodomora, obudzającą litość serc czułych — to znaczy chyba, iż los nie jest nam krzywym.
Kalectwo Sitoka polega na sztywności, uczuwanej w lewej nodze i ręce, któremi włada z niezupełną swobodą. Nadto, ma trochę utrudnioną mowę, wielu wyrazów wcale nie wymawia i to żadnem symulowaniem z jego strony nie jest. Co zaś do ręki i nogi, to umie on mistrzowsko uwydatnić swe upośledzenie.
Nic dziwnego. Choć rzemiosło jest człowieka wytworem, jednak i ono urabia go nawzajem, urabia jego członki.
Ściśle mówiąc — następuje wyćwiczenie cielesne, przystosowanie członków takie, by