Strona:Lewis Wallace - Ben-Hur.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Lewis Wallace - Ben-Hur str 39.png

Zdziwienie słuchaczek rosło, otworzyły oczy i usta z wielkiego zdziwienia. — Muszą być bogaci — mówiła dalej opowiadająca — bo siedzieli pod jedwabnymi namiotami, przytwierdzonymi do złocistych siodeł. Wszystko zresztą, uzdy, trendzie, lśniło się od złota, a srebrne dzwonki wydawały śliczną muzykę. Jeden z nich, jadący na przodzie, zatrzymywał się i wszędzie po drodze