Strona:Lew Tołstoj - Wojna i pokój 03.djvu/68

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    to małżeństwo. Powiedziała sobie jednak w duchu, że ta chwila decyduje może o losie jej życia całego. Spuściła oczy, aby nie widzieć tego wzroku w siebie wlepionego, przed którym drżała z trwogi i który odbierał jej prawie przytomność, a przynajmniej czynił niezdolną do jakiejkolwiek opozycji.
    — Pragnę jedynie mój ojcze działać we wszystkiem podług twojej woli... Gdyby mi jednak wolno było wyrazić moje życzenie...
    — Doskonale! — książę przerwał jej szydersko. — Weźmie cię dla posagu, a dla swojej przyjemności, przyczepi do ciebie Amelję. Ona będzie właściwie jego żoną, ty zaś...
    Zatrzymał się, widząc że wrażenie piorunujące wywarły jego słowa na księżniczkę. Spuściła głowę blada i drżąca. Gotowa była płaczem wybuchnąć.
    — No! no! nie alteruj że się znowu tak bardzo! Żartowałem tylko... Pamiętaj o tem jednem księżniczko: Moje zasady przyznają w zupełności prawo młodej dziewczynie, wybierać męża podług własnego widzimisię. Jesteś zatem wolną co do tego. Nie zapominaj jednak, że od trafnego wyboru zależy cała twoja przyszłość i szczęście domowe... o mnie tu nie idzie wcale, i mnie wypuść z rachuby...
    — Nie wiem rzeczywiście...
    — O nim nie ma mowy. Ożeni się z kim zechcą, byle miał za co hulać dalej. Ty jednak masz rozum i własną wolę. Pójdź do siebie, namyśl się, zastanów, rozważ wszystko dobrze. Za godzinę poszlę po ciebie, abyś odpowiedziała stanowczo, „tak“ lub „nie“. Odpo-