Strona:Lew Tołstoj - Nie mogę milczeć.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


usprawiedliwienie, nie mówiąc już o tem, że wy robicie po zatem tyle jeszcze złego, którego oni nie robią: trwonienie narodowego bogactwa, przygotowania do wojen i wojny same, upokarzanie i prześladowanie innych narodowości i wiele innych rzeczy.
Powiadacie, że musicie utrzymać dawne tradycye i podajecie jako przykład wielkich ludzi czasów ubiegłych. Rewolucyoniści także mają swoje dawne tradycye, dawniejsze nawet od Wielkiej Rewolucyi Francuskiej; a wielkich ludzi, przykładów do naśladownictwa, męczenników, którzy zginięli za prawdę i swobodę, mają nie mniej niżeli wy ich macie.
Jeżeli więc istnieje różnica między nimi a wami, to jedynie na tem ona polega, że wy pragniecie aby wszystko pozostało tak jak było, tymczasem kiedy oni pragną zmian. A, biorąc pod uwagę, iż wszystko nie może tak zostać jak było, oni mieliby więcej racyi od was, gdyby nie mieli dziwnych i szkodliwych illuzyi, wziętych od was, że grupa ludzi może znać te formy życiowe, które odpowiadać będą wszystkim ludziom, i że te formy można ustanawiać przy pomocy siły. We wszystkiem innem robią to samo co i wy i tymi samymi posługują się środkami. Są oni w zupełności waszymi uczniami, od was nauczyli się tych wszystkich sztuczek. A nie tylko są waszymi uczniami, ale to wyście ich stworzyli — są waszymi dziećmi. Gdyby was nie było i ich by także nie było: to też jeżeli chce-