Strona:Lew Tołstoj - Djabeł.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszedł do mokrej izby. Druga kobieta, stara i chuda, była tam jeszcze, kończąc mycie. Eugenjusz przeszedł na palcach kałuże wody ku ścianie, przy której stały buty. i chciał potem wyjść, kiedy uprzedziła go owa towarzyszka Stepanidy.
„Teraz ta wyszła a tamta wróci sama“, zaczęło coś w nim szeptać.
„Doprawdy, co ja myślę i co ja robią?” Pochwycił buty, wyszedł na tarasę, gdzie już matka i teściowa siedziały przy kawie. Liza widocznie oczekiwała go, weszła równocześnie na ganek drugiemi drzwiami.
„Och, gdyby ona to wiedziała, ona — która mnie ma za takiego uczciwego i niewinnego“ — pomyślał.
Liza powitała go, promieniejąca jak zawsze. Wydaja mu się dziś tylko jakąś bladą, żółtą i słabszą niż dawniej.