Strona:Leo Belmont - Markiza Pompadour miłośnica królewska.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




Rozdział I.
Wróżba „cyganki“.

W pewien letni wieczór roku 1731-go pani Lebon, słynna z trafności swoich przepowiedni i z dumą nosząca przydomek „cyganki“, rozłożyła na wytwornym stoliku w salonie pani Poisson karty przed jej dziewięcioletnią córeczką Joanną-Antoniną, domagającą się wywróżenia jej przyszłych losów. Długo śledziła ze skupieniem porządek kart, kiwała głową i wreszcie ozwała się z głęboką powagą:
„Piękne i mądre dziecię, twój los zapowiada się niezwykle... Bogactwo, potęga, sława otoczą twoje istnienie... Będziesz kochanką Króla!
„Będziesz kochanką!“ nie mówi się do dziewięcioletnich dziewczątek. Ale to był wiek XVIII, który wyśmiał dowcipnie dawną surowość obyczajów. To działo się śród francuskiego narodu, który przyswoił sobie dewizę, wyszytą na podwiązkach przez pewną wesołą Paryżankę jeszcze w XVI. wieku: Ceń miłość, zawdzięczasz jej życie!“ To było w domu hołdującej naukom lekkomyślnego Amora i eleganckiemu cynizmowi — pani Poisson, która już była przeszła przygody miłosne, podczas zamęźcia, na utrzymaniu ministra wojny pana Le Blanc i pewnego zagranicznego posła, a obecnie — w momencie tej wróżby — była od lat wielu jawną kochanką boga-

5