Strona:Leo Belmont - Markiza Pompadour miłośnica królewska.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




Rozdział IV.
Wyzywająca Djana.

Królewskie łowy odbywały się tego dnia w lesie Senart, dość odległym od dóbr d’Étioles. Mówiono, że pałacyk tamtejszy jest zamknięty, że pani Poisson, która przebywała tu z dwuletnią dziewczynką państwa d’Étioles, wyjechała z dzieckiem nad morze południowe, że państwo d’Étioles bawią w swoim Paryskim domu — w „hotelu de Chèvres“, gdzie mąż wpatruje się w oblicze swojej ubóstwianej małżonki, a ona rozczytuje się w tragedjach i „Listach filozoficznych“ pana Franciszka Marji Arouet de Voltaire’a. Jednak ktoś poprzedniego dnia, incognito, w zamkniętej karocy, zaprzężonej w pędzące chyżo, bryzgające pianą konie — przybył do pałacyku d’Étioles.
I o wczesnej godzinie rannej stamtąd podążał powóz, ciągniony przez dwa białe rasowe rumaki, w stronę lasu Senart, w to miejsce, gdzie był punkt zborny towarzystwa, biorącego udział w królewskiem polowaniu na sarny i zające. W pomalowanym na kolor różowy powozie siedziała młoda dwudziestoczteroletnia kobieta ubrana w kostjum błękitny, uderzający najwyższym artyzmem współczesnej mody, uśmiechnięta zalotnie.
Czy to był prosty przypadek, czy też jadąca dała tajny znak woźnicy — dość, że powóz wmieszał się nagle pomiędzy świtę królewską, w pośrodku której

29