Strona:Leo Belmont - Markiza Pompadour miłośnica królewska.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


na dobra duchowne, burzy uświadamiających siłę swoją parlamentów Paryża i Prowincji — podobnie, jak dzieje prowadzonej zresztą ze zmiennem szczęściem obu stron koalicyjnych Wojny Siedmioletniej (od roku 1756 do 1763), katastrofalnej dla Francji w bitwie pod Rostbach, nieszczęśliwej dla Prus pod Maxen, dotykającej kosą śmierci po tej lub owej stronie Anglików, Austryjaków, Rosjan i t. d., ostatecznie niosącej klęskę Francji i Austrji, wynoszącej na szczyt sławy obłowionego Śląskiem Fryderyka II. — te dzieje należą do historji. Niema miejsca dla nich w niniejszej powieści dusz, a nie zmian i bojów politycznych.
Wszelako godzi się tu zauważyć dla uwypuklenia wizerunku bohaterki tego romansu, że, jeżeli należy się jej podziw za to, iż zniewoliła dumną Cesarzową Marję Teresę do przełożenia pertraktacyj o sojusz wojenny z nią, „tylko faworytą“, nad szukanie poparcia dla tej myśli u chętnego jej księcia Conti, to z drugiej strony wypada odrzucić potępienie tych historyków, którzy przypisują markizie de Pompadour całą winę nieszczęśliwego sojuszu z Austrją, który doprowadził Francję do wspólnej z nią przegranej. Zwykłe twierdzenie w tym duchu, sięgające aż do inwektywy kupienia Markizy de Pompadour łaskawemi darami Cesarzowej Austrjackiej, upada w świetle krytyki historycznej, wykazującej, że markiza szła tylko z prądem musowym naprzeciw groźnie rozwijającej się z krzywdą dla przyszłej Francji potędze Prus, że pierwszy list własnoręczny Marji Teresy, pierwszy i ostatni dar przy nim — portret Cesarzowej w złotych ramach, wysadzanych drogiemi kamieniami — otrzymała dopiero w trzecim roku wojny i sama przelękła się jego kosztowności: 77.000 liwrów.