Strona:Leo Belmont - Markiza Pompadour miłośnica królewska.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przy jednoczesnych podróżach w sprawie budowy nowych fabryk, podnoszących przemysł francuski, gmachów, upiększających Francję, domów instytucji dobroczynnych... Z podziwem słuchałem jej projektów pobicia porcelany saskiej sevrską, rozkazów danych chemikom w tym celu, planów budowy domu inwalidów — coś po tej kobiecie, jak widzisz, zostanie dla Francji!
„I jeszcze coś... ta kobieta tworzy Teatr francuski... otwiera nową erę dla sztuki dramatycznej... kładzie przez Wersal fundamenty pod świątynię tragedji i komedji francuskiej.“
„Próżniaczy kaprys arystokratów, bawiących się w histrjonów!“ nie wytrzymał Diderot.
„Nie! praca poważna... Jakkolwiek wstęp mają tylko wybrani i grają tylko wielcy panowie i wielkie damy. Ale na widowni panuje nieprzymuszona swoboda wyrażania opinji — dawniej wobec Króla nieznaną — rodzi się opinja! Ale wybór grających — mimo błagalnych próśb o otrzymanie najdrobniejszej roli, zanoszonych przez osoby znamienite — dokonywany jest przez najskrupulatniejszą krytyczkę, wyborną znawczynię i równie wyborną artystkę dramy i komedji, przez samą markizę de Pompadour. Czytałem regulamin jej dla aktorów — to coś z ustaw monastyru — spóźnienie się na próbę grozi grzywną! „Stworzyła ten teatr dla rozrywki Króla, ale z myślą o Francji! Tak mówi wybór sztuk. Pomyśl tylko, Diderot! ,Tartuffe‘! — świętoszek Moliera! na scenie teatru ,małych apartamentów‘! — na dworze, gdzie świętoszkostwo narzucono, jako zasadę życia! — to przecie cała rewolucja... umysłowa, jak i poprzednia, dokonana przez nią: wniesienie muzyki koncerto-