Strona:Leo Belmont - Kukuryku czy kikeriki.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   41   —

dokiem wychodzących ze skorup maleństw...
„Biada wam! przewrotne i przemyślne narody, zabiorą piersiom niewiast waszych ich drogą funkcję, a powierzą ją piecom olbrzymim „wylęgarniami“ zwanym...
„I przechowywać będą jaja wasze w wapnie, w soli i w popiele.
„A będą plemiona, co każą wam piać dla odpędzenia djabła, albo dla obudzenia śpiących o wczesnej godzinie.
„I będą takie, co kiedy zgrzeszą, to dla przebłagania bogów, za każdym razem niewinnego zarzną koguta.
„I porobią z was niektóre narody gladjatorów, a będą patrzeć na walki kogutów i cieszyć się, widząc jak jeżą wam się żółte grzbiety, jak trzepocą niecierpliwie wasze skrzydła, jak puch leci z was na wszystkie strony, jak drzecie się pazurami w bratobójczych uściskach, jak dziobami oślepiacie się nawzajem!..
„Tak odziedziczona po wojnach dom owych, po sporach dzisiejszych, zaciekłość wasza żyć będzie w sercach dalekich potomków wówczas jeszcze, gdy cała wiedza wasza przepadnie.
„I będziecie się wzajem szarpać i dziobać, nie wiedząc dobrze za co.
„Bo nie będzie w waszych potomkach nawet tego ducha, który ożywiał przodków, a kazał stać im mocno przy haśle „kukuryku“, lub „kikeriki“, bo głęboko i szczerze w jedno lub w drugie wierzyli.
„Potomkowie zaś wasi będą wieść bratobójcze walki przez pychę i próżność, gwoli nasycenia dziedzicznie przejętej żądzy krwi, albo dla nędznych popisów.