Strona:Leo Belmont - A gdy zawieszono „Wolne Słowo”.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   51   —

A to jest ta prawda, którą ukryła przed wami nawet „Prawda“.
Co się zaś tyczy prawa przyjęcia mandatu, pozostawiamy je sumieniu robotnika, który; jeżeli osądzi, że sił mu brak, ustąpić musi swe prawo czującemu się godnym, czyli t. zw. jedynemu kandydatowi opinii publicznej polskiej Kucharzewskiemu...
A niechaj nikt nie śmie nam imponować jednomyślną opinią, gdy wiemy wszyscy, że bezmyślność burżuazyjna ma sto dozwolonych sposobów wyrażania się, a myśl robotnicza ma tylko prawo milczenia.
Pamiętajcie o tem, że „Trybuna“ zawaliła się nie z własnej woli, że „Głos“ zamilkł wobec wymowy licznych sztrafów, że „Odrodzenie“ umarło pod progiem pałacu Krasińskich, że „Światło“ zagasło, i że tylko przypadek sprawia, iż „Wolne Słowo“, które mówi za niemogących mówić, ociekając krwią, po tylu łaskawych ciosach z góry i nie zagłodzone jeszcze zupełnie przez macoszą troskliwość społeczeństwa, może wejść na chwilę na opróżnioną trybunę, przeklinając los żywych musi odradzać się do ciężkiego żywota, ma prawo ująć w ręce pochodnię światła, które zadeptują wszyscy i brzmieć, jako głos wołającego na puszczy. (Ale co będzie jutro?)

Co wolno czterdziestu sześciu żydom.

Ale czy żydzi z kolegium wyborczego mogą wybrać robotnika? That is the question.
Przecie powiadają nasze gazety, że oni muszą wybrać Kucharzewskiego, jakkolwiek „Hajnt“ i „Frajnd“ twierdzą, że oni nie potrzebują go wybrać.