Strona:Leo Belmont - A gdy zawieszono „Wolne Słowo”.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   31   —

mogli stać się, jako namiot Twój ze złota i srebra, stali się, jako gnój ziemi.
14. Rzekli głupi w sercu swojem: Nie masz posła śród Izraela. Popsowali się i obrzydłymi stali się w nieprawościech. Odstąpili mnie, pospołu stali się niepożytecznemi. Nie wybrali mnie! A tak pohańbieni są. I wzgardziłeś nimi, Panie. Bo nie uweselił się Izrael Twojem zwycięztwem na wieki, jeno na dzień jeden!
15. Nie przejrzeli, iż jako Cherubin jestem, jako podnóżek Panu, a jak rosa niebieska dla ludu.
16. Ty wiesz, Panie Zastępów, że gdyby posłali mnie do Dumy, mową moją zaraziłbym nieprzyjaciół na pośladkach, jako książęta filistyńskie. A uciekliby. Spuściłbym łuk twój na sługi Dagona, a utrapiłbym sługi Mamonowe. Rozerwałbym morze krzywd, a rozrzucił opokę ograniczeń. A wywiódłbyś przezemnie wody dla wszystkich ubogich Izraela ze skał i sypnąłbyś mannę na wszystkie żebrzące, a polałby deszcz złota na bankiery.
17. I urosłoby ogromne drzewo figowe nad rzeką New a cień błogi padłby na górę Warszaweho i na dolinę Lodz i na tysiąc miast. A nie byłoby nikogo śród Izraela, co nie dostałby słodkiej figi.
18. Ale ulękli się, jako żaby. A nie poznali znaku na pomazańcy Twym. „Zgwałcili poświęcenie twoje“. Poszarpali trzewia swoje. „Zepsowali ochędożenie Twoje“. Nie najedli się i nie napili zemstą Pana! Biada!...