Strona:Leo Belmont - A gdy zawieszono „Wolne Słowo”.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   18   —

go Pan ostrzegał piorunami zniszczenia i gromami gniewu i odjął mu rosę poranną, a drzewa jego powiędły.
4. A nie słuchał. I z antysemityzmu konserwatywnego zrobił drugi, postępowy, jako cielę, co wyszło z lędźwi matki krowy, a tak oboje żarły Izraela.
5. I Cierpliwy rozgniewał się. I rzekł: wyzwolę mój lud, a dam mu ziemię (hoorec).
6. I pomieszał Pan rozumy Edoma. I ziemia była bezładem i zamętem (Wehoorec hojeso souhu wehoszeho). A wszyscy kłócili się i krzyczeli, jak zjeść Izraela.
7. Tylko Izrael był cichy i spokojny — i modlił się i szedł po legitymacje wyborcze. I czekał dnia Pańskiego.
8. A był na onej ziemi mąż, z pokolenia Hamanowego, a Rojmen Dmowski, co się był kaził obrzydliwościami Sodomickiemi z mężami Październikowemu (Cheszwones) w restauracyi Cubata.
9. I powiadał był: „Wybierzcie mnie znów za wielkorządcę tej ziemi, a postawię stopę na karku Izraela i cały Izrael ujdzie w ziemię. A wszystkie domy od rogatki Mokotowskiej aż do Muranowa będą znowu wasze. I będziecie jedli i pili, a opływać będziecie w dostatki. I zwyciężycie wszystkie mocarze ziemi na wschód i na zachód.“
10. Ale nie wierzyli mu wszyscy. Bo już pięć lat tak mówił i był wielkorządcą, a Izrael był się płodził, jak kazał Pan, i na Marszałkowskiej i na Kruczej, i przysuwał się do ziemi obiecanej w alejach Jerozolimskich, gdzie stał dom Hamana Jeleńskiego.
11. Ale byli tacy, co mówili: tak jest,