Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


VII

O Tama była naprawdę bardzo sprytną kobietą. Nigdy jakiejś większej omyłki nie popełniła. Należała do tych znakomicie zorganizowanych istot, które zdobywają powodzenie w życiu dzięki doskonałej łatwości, z jaką eksploatują słabsze od siebie charaktery. Wrodzona jej przodkom chłopska cierpliwość, chytrość, zdolność przewidywania, szybka orjentacja, uparta oszczędność, wszystko to uczyniło z jej mózgu precyzyjnie działający aparat. Aparat ten funkcjonował bez zarzutu w otoczeniu, które powołało go do życia, a zwłaszcza wśród tych ludzi, z którymi przeznaczonem mu było mieć do czynienia — mianowicie z wieśniakami.
Był to jednak charakter, w którym nie orjentowała się tak dobrze, ponieważ jej rasowemu wyczuciu był obcy. O-Tama stanowczo nie wierzyła temu, co dawniej mówiono o różnicy charakterów między samurajami[1] a heimin[2]. Jej zdaniem cała różnica między obiema kastami polegała tylko na przywilejach, jakie szlachcie nadawały prawa i tradycja. Te to przywileje — myślała — spowodowały, iż ludzie, pochodzący z byłej kasty rycerskiej, są znacznie niedołężniejsi, kapryśniejsi od drugich i w duszy miała dla nich tylko pogardę. Widziała, jak skutkiem niezdolności do ciężkiej pracy i zupełnego braku sprytu w interesach, z bogaczów stali się żebrakami.

Widziała, jak renta, wypłacana im przez nowy rząd, przechodziła z ich rąk w ręce chytrych spekulantów najgorszego gatunku. Gardziła słabością, niedołęstwem i w oczach jej pierwszy lepszy handlarz jarzynami stał wyżej, niż taki były szlachcic, zmuszony na stare lata prosić o jałmużnę tych, którzy dawniej na jego widok

  1. Kasta rycerska.
  2. Kasta włościańska.