Strona:L. M. Montgomery - Ania z Avonlea.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nauczycielki“. Ta latorośl Payów przeznaczona jest na twoje utrapienie! Ale nie przejmuj się tem!
— Nie przejmuję się, bo jestem pewna, że potrafię zyskać sympatję tego urwisa. Łagodnością i cierpliwością na pewno zdobędę jego serduszko.
— Za żadnego Paya nie można ręczyć — zauważyła pani Małgorzata niedowierzająco. — Co się tyczy tej zwarjowanej Donnell, to ja nie będę jej nazywała Donnell, mogę cię zapewnić. Jej nazwisko jest i zawsze było Donnell. To istna warjatka, oto co! Ma ona mopsa, którego przezwała „Księżniczką“. Sadzają go przy stole z całą rodziną i dają jeść na porcelanowych talerzach! Na jej miejscu bałabym się gniewu Bożego. Tomasz powiada, że Donnell sam to rozumny, pracowity człowiek. Nie okazał jednak wiele sprytu, żeniąc się z taką kobietą, oto co!


ROZDZIAŁ VI
Rozmaite typy sąsiadów

Wrześniowy piękny dzień na wyspie księcia Edwarda. Od morza poprzez piaszczyste diuny tchnie świeży wietrzyk. Oto długa czerwona droga wije się skroś pola i gaje, okrąża gęstwinę smukłej sosny, opasuje szkółkę młodziutkich klonów o podszyciu z wachlarzy srebrzystej paproci. Oto znika w zagłębieniu, skąd sączy się leśny strumyk, ażeby za chwilę znów wspiąć się w górę i kąpać w promieniach słońca między żółtemi mleczami i szafirowemi dzwonkami. Powietrze drży od ćwierkania koników polnych, tych radosnych mieszkańców leśnych wzgórz.
Wypasiony kucyk drobnym truchtem biegnie drogą, ciągnąc kabrjolet. W kabrjolecie dwie młode dziewczyny, od których bije łuna zadowolenia życiem i młodością.