Strona:Kupiec i Geniusz.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   10   —

przy nich będąc ciekawym co się dalej stanie.
Nadszedł potem i trzeci i dowiedziawszy się na co ci trzej czekają, przyłączył się też do nich i rozmawiał.
Wkrótce spostrzegli straszliwy tuman mgły, jakby oślepiającego kurzu lecący ku nim całą siłą. Tuman ten zamienił się w okrutnego Genjusza, który z szablą w ręku rzucił się na struchlałego kupca i zawołał:
— Wstawaj natychmiast, abym cię zabił, tak, jakeś ty mi zabił mojego syna!
Wtedy tak kupiec jak i trzej starcy zaczęli wydawać rozpaczliwe okrzyki i błagać Genjusza o litość.
Starzec z sarenką rzucił się do nóg potworowi i całując jego stopy wołał:
— O wielki Genjuszu, Książę nieustraszony, przebacz temu nieszczęśliwemu, albo przynajmniej powstrzymaj choć na czas krótki karzącą swoją prawicę!