Strona:Kupiec i Geniusz.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   9   —

chowem drzewem i oczekiwał tego, który go tu wezwał.
Podczas straszliwego oczekiwania spostrzegł przybliżającego się ku niemu starca. Człowiek ten prowadził na uzdeczce sarenkę i zobaczywszy kupca zbliżać się ku niemu począł.
Przywitawszy się zapytał go, czego tu w tej pustyni siedzi i na kogo oczekuje.
Kupiec ze łzami opowiedział mu całą swą smutną historję, czem wzruszył ogromnie nieznanego staruszka.
— Oto — zawołał — najdziwniejsza z historyj, jakie kiedy słyszałem! Pozwól mi być świadkiem przybycia tego złośnika!..
Mówiąc to usiadł obok strapionego kupca i podczas gdy rozmawiali zjawił się drugi staruszek z dwoma czarnemi psami.
Przybliżył się do nich i zapytał coby tu robili?.. Gdy mu powiedzieli, usiadł