Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


co (jakby straszną rzeczą przerażona)
zarodki oczu piąstkami zakrywa —
i już na czole, rozrosłem od wzdęć,
mąk niezaznanych stoi strach embrjona; —
my się zwieramy jak ulicznic łona
w kurczach porodu od cesarskich cięć.