Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ty dziedziczysz zieleń bez końca
przeszłych ogrodów, oraz błękit czysty
rozpadłych niebios.
Rosę tysiąca dni
i liczne lata, które mówią słońca,
i wiosen moc, co blaskiem i skargami drży
jak młodej kobiety liczne listy.
Dziedziczysz jesień, co złotem migoce
jak pyszna szata w poetów wspomnieniu:
i wszystkie zimy, jak lądy sieroce,
zdają się do Cię tulić w cichem drżeniu.
Ty Rzym dziedziczysz i Wenecję białą,
Pizę, Florencję i Italję całą
i oną Ławrę pośrodku Kijowa,
co pod miejskiemi ogrodami chowa
ciemnych krużganków splot labiryntowy, —
Moskwę z dzwonami jak pogłos echowy —
i dźwięk posiędziesz: skrzypiec, rogów, mowy;
na Tobie błyśnie jak blask brylantowy
pieśń każda, która zabrzmi dość głęboko.

Dla Ciebie tylko z tęsknotą szeroką,
poeci chodzą po bezludnej perci,
obrazy szumne i dumne zbierając;
i idą w świat, w symbolach dojrzewając,