Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/076

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


To, że przed chwilą mnie nie było,
czy Ty to wiesz? Ty mówisz: nie.
I czuję: gdy nie śpieszę się,
nigdy nie będę przeszłą siłą.
Jestem czemś więcej, niż snem w śnie.
Tylko, co się do brzegu rwie,
to jest jak dzień, jak ton, jak rzecz;
pcha się to obco wskroś Twych dłoni
i za wolnością wielką goni,
a one smutne idą precz.

Tak tylko został Ci świat cienia;
i rosnąc w puste, jasne lata,
podniosła się historja świata
z kruchszego coraz to kamienia.
Czy jeszcze ktoś jest, kto buduje?
Masy chcą znowu mas; a one
kamienie z rąk są upuszczone,

żaden Twej ręki już nie czuje.