Strona:Krystyna Miłobędzka - Dom, pokarmy.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


TYM CO ZAWSZE DROBNYM KROKIEM ŚMIECHEM SŁOWEM

W cień w sen, schodzimy przepadamy. A tyle się nam widziało długo, i że ci zaśpiewam czego dziś nie — wczoraj kiedyś, wielkim głosem, błyszczące.

Co mamy zdążyć zanim co? W jednej chwili na to i na tamto zamknięci, zamykamy między sobą oczy. Senni, że nas chociaż ktoś przyśni.

Z tego trochę bywamy co ja ciebie zabolę rozśmieszę, co ty mnie. Przepatrzysz za tam i zapłaczesz.