Strona:Kraszewski Kajetan - Ze wspomnień Kasztelanica.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

stron do sześciuset grało, blizko przez dwanaście godzin. Jedni tylko »Czwartacy«, pułk piechoty, cudów waleczności dokazywał w sławnej »Olszynce«, którą to pozycyę po cztery razy bagnetem zdobywał, czem się potem nawet chełpił pono sam W. ks. Konstanty, że jego ulubieńcy tak się dzielnie spisywali. Rezultat bitwy z obu stron nie był rozstrzygnięty i cofnęły się one z pola walki. Nasz pułk odbywszy dobry chrzest, bo nam sporo żołnierzy ubyło z szeregów, cofnięty został z zajmowanej pozycyi i nakazano spoczynek.
Nigdy mi w życiu tak nie smakowało jedzenie i fajka, jak po tym marszu, który odbyliśmy i po bezsennie spędzonej nocy.
Innych batalii, w których uczestniczyłem, opisywać nie będę, nadmienię tylko, że w bitwie pod »Ostrołęką« zostałem ranny i odesłano mnie do głównego lazaretu w Warszawie. Po wyleczeniu się z rany zachorowałem na tyfus i zaledwie w ośm tygodni jako rekonwalescent powróciłem do domu. W czasie mej nieobecności przybył mi syn, któremu na pamiątkę epoki dałem imię Wiktor.
W sąsiedztwie mojem miał majątek generał wojsk rosyjskich Ksawery Dąbrowski; w obecnej epoce krajowych zaburzeń była to wybitna postać. Poaresztował on wiele znaczniejszych osób w okolicy, a głównie wszystkich obywateli, którzy mieli jakikolwiek udział w rewolucyi i mnie też w parę tygodni po powrocie do domu aresztowano; zastałem już niemało towarzyszów, a pomiędzy innymi nawet ś. p. arcybiskupa Fijałkowskiego, wówczas będącego jeszcze prałatem i ka-